Zbudziłam się bardzo wcześnie.Czułam że dzisiaj Mohatu wroci. Nie mogłam się doczekać , kiedy mu to powiem! Ale słońce dopiero wschodziło. Postanowiłam na coś zapolować. Pobiegłam do tej części lasu, gdzie biega duzo zajęcy. Od razu schwytałam jednego. Oczywiście nie zabiłam go od razu. Pobiegłam z nim szybko do jaskini. Ale niechcąco zraniłam go w łapę. Odstawiłam go na ziemię. Patrzał na mnie przestraszony. I wtedy przypomniały mi się słowa Mohatu:" Nie zabijaj biednych zwierząt. Możesz jesć to co one"... Nie będę go jeść.! To naprawde nie wporządku. Pójde poszukać jakiś jagód albo śliwek. Ale co zrobić z tym zajączkiem... Co ja zrobiłam?! Dobra... Położę go na kocu , później polecę po bandaż do Suzy i nazrywam mu świeżej trawy.
...
Wybiegłam z groty. Znalazłam troche jagód, którymi zaspokoiłam głód. Później poszłam po trochę trawy. Wróciłam z pękiem trawy w pysku. Królik lezał na kocu z przymrużonymi oczami. Mniej się bał. Od razu zaczął jeść trawę , którą przyniosłam. Pobawiłam się z nim trochę. Nim się obejrzałam było już południe. Nagle usłyszałam wycie wilka. Bardzo znajome wycie!: ) To Mohatu! Wybiegłam szybko. Przed jaskinią stał Mohatu, Kiba i ... i Kelly! Był z nimi też jakiś szczeniak. Zapewne syn Kelly. Zapomniałam na chwile o ciąży.
-Kelly!- zawołałam
-Balla?!To ty!- zawołała Kelly
-Jak dobrze cię widzieć. Myślałam że już nigdy się nie spotkamy!
-Ja tak samo! Nie wiesz nawet jaka jestem szczęśliwa!
-Jak ja za tobą tęskniłam
- Zaraz, zaraz. ! A ja?- powiedział ze smiechem Mohatu
-No za tobą też- powiedziałam- Chodźcie do środka!
Kelly powiedziała mi wszystko. Szczeniak był jej synem. Miał na imię Koda. Opowiedziała mi także o mężu , który jest na wojnie. A ja jej opowiedziałam co działo się u mnie. W końcu Kelly zapytała:
-Balaa, a wy macie jakieś dzieci? Raver pewnie chętnie by się pobawił- powiedziała i mrugnęła do Kody.
-Właściwie to jeszcze nie... Ale już niedlugo- powiedziałam z uśmiechem
- Zaraz, zaraz.. Jak to niedługo!?- zapytał zdziwiony Mohatu
- Mohatu, będziemy mieli dziecko.! :)
- Na-na-naprawdę?!-zapytał niedowierzając
-Tak naprawde. Dowiedziałam się o tym wczoraj.
- Balo, to cudownie- wykrzyknął Mohatu
Następnie Kelly zaczęła nam gratulować.
...
Stali się nowymi członkami stada. Koło nas była trochę mniejsza jaskinia, gdzie zamieszkali. Natomiast Mohatu i ja rozmawialiśmy do późnej nocy. On był zachwycony faktem , że zostanie ojcem. Gdy już układaliśmy się do snu, ten rzucał propozycje imion. Jak dobrze że już niedługo maluch będzie z nami.
sobota, 30 czerwca 2012
Od Mohatu
Razem z Kibą dochodziliśmy prawie do stada Chanel.Szliśmy przez las prowadzący do ich terytorium , gdy zobaczyliśmy szczeniaka. Wołał:
-Kelly!Kelly! Tutaj! Goń mnie!
A wtedy serce zabiło mi mocniej. Prawdopodobnie ją znaleźliśmy Kelly!
Zza krzaka wybiegła beżowa wilczyca. Tak to ona! Jest dokładnie taka jak opisywała mi Balaa.
Patrzała na nas zdziwiona.
-Kim jesteście-zapytała
-Witaj. Jestem Mohatu. Nie znasz mnie , ale ja ciebie tak.
-Jak to?! Skąd?
- Znasz może Bali?
-Balaa? !! Ona tutaj jest? Naprawdę?!-powiedziała zachwycona
-Nie jest tu ze mną. Ale jest całkiem niedaleko. Ma swoją watahę. Jestem jej mężem. Prosiła abyś dołączyła do jej watahy , jeśli bym cię znalazł.
- Myslałam że już nigdy się nie spotkamy. Zaprowadzisz mnie do niej?
-Tak.
-A mogę zabrac mojego syna?
-Masz syna? A twój mąż?
-Mój mąż... Yy.. On jest na wojniee...
-Nie martw sie.. Na pewno kiedyś wróci.
-Mam nadzieję.
W czwórkę wrociliśmy do naszej watahy.
-Kelly!Kelly! Tutaj! Goń mnie!
A wtedy serce zabiło mi mocniej. Prawdopodobnie ją znaleźliśmy Kelly!
Zza krzaka wybiegła beżowa wilczyca. Tak to ona! Jest dokładnie taka jak opisywała mi Balaa.
Patrzała na nas zdziwiona.
-Kim jesteście-zapytała
-Witaj. Jestem Mohatu. Nie znasz mnie , ale ja ciebie tak.
-Jak to?! Skąd?
- Znasz może Bali?
-Balaa? !! Ona tutaj jest? Naprawdę?!-powiedziała zachwycona
-Nie jest tu ze mną. Ale jest całkiem niedaleko. Ma swoją watahę. Jestem jej mężem. Prosiła abyś dołączyła do jej watahy , jeśli bym cię znalazł.
- Myslałam że już nigdy się nie spotkamy. Zaprowadzisz mnie do niej?
-Tak.
-A mogę zabrac mojego syna?
-Masz syna? A twój mąż?
-Mój mąż... Yy.. On jest na wojniee...
-Nie martw sie.. Na pewno kiedyś wróci.
-Mam nadzieję.
W czwórkę wrociliśmy do naszej watahy.
Od Bali
Dzisiaj dziwnie się czuję. Boli mnie głowa i zbiera mi się na wymioty. Ale po co się przejmować. To pewnie z tego podekscytowania. W końcu Mohatu poszedł szukać Kelly! Jestem taka szczęśliwa.!Wierzę , że ona wciąż żyje. Zawsze była taka silna. Ciekawe co teraz robi.. Czy ma rodzinę? Meża? Dzieci? Jestem tak tego ciekawa... Ból jeszcze bardziej się nasila. Pójde do Suzann , żeby dała mi jakieś leki , żeby przestało boleć.
Jestem prawie na miejscu. Już od dłuższego czasu czuć zapach tych wszystkich ziółek Suzy. Chyba mnie usłyszała , bo wyszła z jaskini. Jak zwykle jej piękna grzywka powiewała na wietrze.
-Witaj, Bali-powiedziała miłym głosem-Co cię do mnie sprowadza.
-Nie wiem co się ze mną dzieje. Dziwnie sie czuje. Boli mnie głowa i zbiera mi się na wymioty.-powiedziałam
-No dobrze. Zapraszam do środka. Zaraz wszystko sprawdzimy.
Weszła, do srodka. Jak zwykle pełno kwiatów. W środku była także Luna- uzdrowicielka. Usiadłam na środku. Suzy potrafiła po prostu wyczuć co mi jest. Ale ja nie mogłam się ruszać. Stałam tak przez kilka minut , aż Suzy otworzyła oczy. Jej zielone oczy, zrobiły się jeszcze większe niż zwykle. Bałam się. Ale ona się uśmiechnęła. Nic nie mówiła. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam:
-Suzy, czy ty wiesz co mi jest?
-Tak.To napewno dla ciebie wspaniała wiadomość.
-Tak? A jaka?-powiedziałam zdziwiona
-Jesteś w ciąży ! - prawie że krzyknęła.
-C-c-co?Na-naprawdę??!-nie umiałam nic wykrztusić, ale byłam szczęśliwa
-Tak:) Na pewno. To już niedługo:)
Ucałowałam ją tylko i zaraz wybiegłam z jaskini. W podskokach wróciłam do jaskini. Czemu nie dowiedziałam się wcześniej? Czemu Mohatu musiał akurat teraz wyruszyć...
Jestem prawie na miejscu. Już od dłuższego czasu czuć zapach tych wszystkich ziółek Suzy. Chyba mnie usłyszała , bo wyszła z jaskini. Jak zwykle jej piękna grzywka powiewała na wietrze.
-Witaj, Bali-powiedziała miłym głosem-Co cię do mnie sprowadza.
-Nie wiem co się ze mną dzieje. Dziwnie sie czuje. Boli mnie głowa i zbiera mi się na wymioty.-powiedziałam
-No dobrze. Zapraszam do środka. Zaraz wszystko sprawdzimy.
Weszła, do srodka. Jak zwykle pełno kwiatów. W środku była także Luna- uzdrowicielka. Usiadłam na środku. Suzy potrafiła po prostu wyczuć co mi jest. Ale ja nie mogłam się ruszać. Stałam tak przez kilka minut , aż Suzy otworzyła oczy. Jej zielone oczy, zrobiły się jeszcze większe niż zwykle. Bałam się. Ale ona się uśmiechnęła. Nic nie mówiła. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam:
-Suzy, czy ty wiesz co mi jest?
-Tak.To napewno dla ciebie wspaniała wiadomość.
-Tak? A jaka?-powiedziałam zdziwiona
-Jesteś w ciąży ! - prawie że krzyknęła.
-C-c-co?Na-naprawdę??!-nie umiałam nic wykrztusić, ale byłam szczęśliwa
-Tak:) Na pewno. To już niedługo:)
Ucałowałam ją tylko i zaraz wybiegłam z jaskini. W podskokach wróciłam do jaskini. Czemu nie dowiedziałam się wcześniej? Czemu Mohatu musiał akurat teraz wyruszyć...
środa, 27 czerwca 2012
Od Suzann (jej historia)
To
może zacznę od początku, od samego początku… Moja matka… Może inaczej…
Nie miałam rodziców. Nie wiem kto był moim ojcem. Moja matka
prawdopodobnie zmarła przy porodzie, bądź zabiły ją inne zwierzęta, albo
ludzie. Dokąd tylko sięgnę pamięcią, zawsze byłam sama… całkiem sama.
Sama nauczyłam się polować, znajdywać kryjówki itp. Nikt nie wiedział o
moim istnieniu. Nikomu nie pozwalałam się do siebie zbliżyć. Miałam na
tyle dobrze rozbudowane zmysły, że gdy tylko wyczułam czyjąś obecność na
odległość 100 metrów, od razu uciekałam jak najdalej. Widziała mnie
tylko zwierzyna, na którą polowałam, ale było to tylko parę chwil przed
jej śmiercią. Nie miałam przyjaciół, rodziny. Nie potrafiłam kochać,
śmiać się, bawić. Moje życie polegało na ciągłej ucieczce, walce.
Pewnego dnia jak zwykle poszłam na polowanie. Od razu wyczaiłam jelonka( później dowiedziałam się, że był to niejaki Bambi i zaczęłam się po cichu skradać. Byłam nie do usłyszenia, ale jelenia coś wystraszyło i zaczął uciekać. Biegłam za nim i już prawie go miałam, już naprężyłam mięśnie do skoku, skoczyłam i zamiast na zwierzynie, wylądowałam w dole… ogromnym dole. Była to pułapka, jaką ludzie zastawili na dzikie zwierzęta. Sparaliżował mnie potworny strach, nie do opisania, który jest tak silny, że ledwo łapie się oddech, nie mówiąc już o próbie ucieczki, czy wzywaniu pomocy. Nie potrafiłam się nawet lekko poruszyć. Spojrzałam na moje łapy. Jedna z nich była potwornie pokrwawiona. Była zamknięta w kolczastej pułapce. Nie miałam żadnej nadziei. Byłam pewna, że umrę. Nie miałam kompletnie żadnego pomysłu na ucieczkę. Po dwóch tygodniach przebywania w dole, traciłam już jakąkolwiek nadzieję i siły. Czułam, że zaraz zemdleję… Zerknęłam w górę i ujrzałam stojącego nade mną przystojnego, młodego wilka. Pierwszy raz widziałam go w tym lesie. Zdążyłam tylko cicho warknąć i zemdlałam… Gdy się obudziłam ujrzałam głębokie, błękitne oczy wpatrujące się pytająco we mnie. Od razu zerwałam się na równe nogi i natychmiast upadłam. Moja chora łapa była obłożona różnymi ziołami i owinięta jakąś lianą…? - Cześć :-D- Powiedział wilk siedzący obok mnie, którego zobaczyłam nim zemdlałam. - Kto ty?- Spytałam po dłuższej chwili - Dziwna jesteś… - odrzekł- W każdym bądź razie nazywam się Rose, a ty? - Co to znaczy?- zapytałam ze zdziwieniem -Jak to! Nie wiesz?. To może inaczej, jak mówią do cb znajomi? -Nie mam znajomych… -Rodzina? -Brak, a co to znaczy? - To może masz chociaż matkę, jakiegoś dziadka… kogokolwiek?! Musisz przecież jakoś żyć! Kto cię nauczyły jak znaleźć pożywienie, kryjówkę? - Sama… - Dobra… tym zajmiemy się później. Najpierw znajdziemy ci jakieś imię… Może … Rosalita, bardzo ładnie -O co ci chodzi? Po co mi to co nazywasz „imię”? - Bo muszę cię jakoś nazywać - Nie, ja już idę- Gdy to powiedziałam zaczęłam się starać podnieść, ale zachwiałam się i upadłabym, gdyby Rose nie złapał mnie w ostatniej chwili… -Nie możesz się ruszać, musisz teraz leżeć. A wracając do twojego imienia to może Kesja? - Nie. Muszę coś zjeść. Idę polować…- mówiąc to znów starałam się podnieść, ale Rose zatrzymał mnie łapą i powiedział: -Czemu? -??? -Dlaczego zabijasz bezbronne zwierzęta? -A co mam jeść? -Poczekaj zaraz ci przyniosę coś w zamian. Rose wyszedł na chwilę z jaskini a po chwili ujrzałam go przy mnie z jabłkiem w pysku. -Mam, jeść owoce? - To nie jest zwykły owoc, jest tak pożywny jak mięso zwierząt, a nie musisz zabijać stworzeń, które nic ci nie zrobiły i nie mają żadnych szans w walce z tobą… Mimo, że jeszcze 10 minut temu uważałabym to za głupotę, to patrząc w jego piękne, ogromne oczy poczułam, że on w to wierzy i żyje tą wiarą. Poczułam, że w jego toku rozumowania może być jakaś prawda i nie potrafiłam nic odpowiedzieć na tą jego idee. ............... |
Od Mohatu
Bardzo stresowałem się podczas ślubu. Kocham Balę, nawet oddałbym za nią życie... Ale teraz zaczynamy nowe życie...
Przyszliśmy właśnie do jaskini. Bardzo się ucieszyłem że nie będziemy musieli mieszkać u Bali w domu. Czułbym się nieswojo.A nasz nowy dom był większy od jaskini Bali. I nagle przypomniała mi się Kelly.
- Balaa..
-Tak?-zapytała , z lekkim niepokojem
-Tak sobie myśle , że od jutra zacznę szukać Kelly..
-Naprawdę?!
-Tak:)
-Jesteś taki kochany.. Bierzesz kogoś ze sobą?
-Tak..Zabiorę Kibę.Juz rozmawiałem z nim na ten temat. Wyruszamy jutro o świcie.
-Dobrze że o wszystkim pomyślałeś.Jak długo cie nie będzie?
-Góra dwa dni. Ale myślę , że krócej. Najpierw idziemy do stada Chanel.A następnie do stada Blacka.
-Świetnie! Bardzo ci dziękuję.!
Rozmawialismy potem.. ooo.. różnych rzeczach:) A potem poszlismy spać : )
Przyszliśmy właśnie do jaskini. Bardzo się ucieszyłem że nie będziemy musieli mieszkać u Bali w domu. Czułbym się nieswojo.A nasz nowy dom był większy od jaskini Bali. I nagle przypomniała mi się Kelly.
- Balaa..
-Tak?-zapytała , z lekkim niepokojem
-Tak sobie myśle , że od jutra zacznę szukać Kelly..
-Naprawdę?!
-Tak:)
-Jesteś taki kochany.. Bierzesz kogoś ze sobą?
-Tak..Zabiorę Kibę.Juz rozmawiałem z nim na ten temat. Wyruszamy jutro o świcie.
-Dobrze że o wszystkim pomyślałeś.Jak długo cie nie będzie?
-Góra dwa dni. Ale myślę , że krócej. Najpierw idziemy do stada Chanel.A następnie do stada Blacka.
-Świetnie! Bardzo ci dziękuję.!
Rozmawialismy potem.. ooo.. różnych rzeczach:) A potem poszlismy spać : )
Od Bali
Dzisiaj jest bardzo wazny dzień. Nasz ślub odbędzie się po południu. Obudziłam się bardzo wcześnie rano. Słońce dopiero wschodziło. Postanowiłam przejść się na krótki spacer.Rozmyślałam o rozmowie z rodzicami Mohatu. Może trzeba już pomyśleć o dzieciach? W koncu ktoś musi przejąć naszą władze.. A nam w każdej chwili może się coś stać.. Szłam sobie rozmyślając i nagle zobaczyłam tego samego kwiata.. Nie wiem czy wiecie , ale ja i Mohatu poznaliśmy się własnie dzięki takiemu kwiatowi. Otóż wtedy szłam od mojej babci Sahary. No to idę rozmyslając. Nagle zobaczyłam pnącze. A na samej górze był ten piękny kwiat. Bardzo chciałam go mieć, ale nie mogłam go dosięgnąć. I wtedy usłyszałam szelest . Przestraszyłam się i zawarczałam. I ku mojemu zaskoczeniu wyskoczył szary, dobrze zbudowany wilk. Usmiechnął się do mnie , spojrzał na kwiat , podbiegł i go zerwał. Dumnie podniósł głowę do góry i mi go dał. Tak się poznaliśmy. Dołączył do mojej watahy. I tak jest do dzisiaj...
Gdy widze łzy wzruszenia u rodziców Mohatu mnie też chce się płakac..Gdy patrzę na Kwiaty Zakochańce , przypomina mi się to co przeżyliśmy przy Źródle Miłości...Podchodzimy do Wielkiego Radnego.
-Powtarzajcie za mną-mówi Radny z usmiechem- Przyrzekam , ze nie opuszczę cię aż do śmierci
-Przyrzekam , że nie opuszczę cię aż do śmierci- powiedzieliśmy
-Że będę zawsze cię kochać i razem z tobą rządzić watahą
-Że będę zawsze cię kochać i razem z tobą rządzić watahą
- I ze zawsze będę cię wspierać
- I że zawsze będę cię wspierać-powtórzylismy
Potem Radny wygłosił mowę , której nie jestem w stanie wam powtórzyć. Gdy mówił , zachciało mi sie płakac. I ze szczęścia i ze smutku. Tak bardzo chciałam żeby Kelly była na moim ślubie!
Ceremonia zaslubin zakończyła się.Poszliśmy do naszej nowej jaskini...
Gdy widze łzy wzruszenia u rodziców Mohatu mnie też chce się płakac..Gdy patrzę na Kwiaty Zakochańce , przypomina mi się to co przeżyliśmy przy Źródle Miłości...Podchodzimy do Wielkiego Radnego.
-Powtarzajcie za mną-mówi Radny z usmiechem- Przyrzekam , ze nie opuszczę cię aż do śmierci
-Przyrzekam , że nie opuszczę cię aż do śmierci- powiedzieliśmy
-Że będę zawsze cię kochać i razem z tobą rządzić watahą
-Że będę zawsze cię kochać i razem z tobą rządzić watahą
- I ze zawsze będę cię wspierać
- I że zawsze będę cię wspierać-powtórzylismy
Potem Radny wygłosił mowę , której nie jestem w stanie wam powtórzyć. Gdy mówił , zachciało mi sie płakac. I ze szczęścia i ze smutku. Tak bardzo chciałam żeby Kelly była na moim ślubie!
Ceremonia zaslubin zakończyła się.Poszliśmy do naszej nowej jaskini...
Nowy członek!
Imię :Luna
Wiek :2 lata
Płeć :Samica
Stanowisko :Uzdrowicielka
Moce: potrafi wyczytać przyszłość z gwiazd, włada nad ogniem, moc uzdrawiania innych(w niebezpieczeństwie ogień ją chroni)
Charakter :nieśmiała, nieufna, tajemnicza,boi się nawiązywać kontakty z innym .Wilkom którym zaufa i tak nie mówi wszystkiego.
Partner :nie ma
Rodzina :nie żyje
Opiekun : Tobka
Nowy członek ! : )
Imię:Suzann (Suzy, Sue)
Wiek: około2 lata
Płeć: samica
Posada: medyk
Moc specjalna: panuje nad roślinami i potrafi porozumiewać się telepatycznie z innymi zwierzętami i roślinami
Charakter:Łagodna, miła, przyjazna, da się lubić, czasem skryta( lepiej w
tedy nie naciskać ;-P), po wielu nie miłych przejściach, dobra kumpela,
jakimś cudem wegetarianka, kocha wszystkie roślinki i inne zwierzęta
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Nowy Członek!
imię:Julia
wiek:13
rodzaj:Psi-wilk
kolor:biało szary
partner:Marcel
wiek:Marcela 15
rodzaj Marcela:tak samo
kolor Marcela:biało-czarny
właściciel psiako-wilków:lpsmaniak
ulubiony kolor mój i Marcela:biały i różowy
data rozpoczęcia chodzenia :21.05.2006
data pierwszej kłótni:15.6.2006
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Od Qlairy
Włóczyłam się smętnie po ubitych ścieżkach ciemnego lasu... Usłyszałam
jakiś szelest i podleciałam w górę. Zobaczyłam lwy i tygrysy takie jak
ja. Pomyślałam : " Tak długo nie mam rodziny. Może chociaż przyjaciół
zdobędę...". Zleciałam w dół. Najpierw podeszłam do największej samicy,
którą okazała się Sadil.
-Kim jesteś? Co tu robisz? - Sadil zasypała mnie setką pytań.
-Jestem Qlaira. Jestem tu, by zapytać czy mogę się do was dołączyć. Jestem dobra w łapaniu zwierzyny z powietrza - odpowiedziałam.
-Jestem tu przywódcą i rządzę tu razem z Niju. Zapytam go czy możesz dojść - rzuciła ciepło i odbiegła do ciemnej jaskini.
To, o czym rozmawiali nie słyszałam. Docierały do mnie tylko nieliczne słowa:
- ... tygrysica ..... bo .... mówi, że.... potrafi... niech będzie... ją.
Podeszli do mnie, pokazałam im jak poluję na dziku, zobaczyli również moje inne możliwości. Przyjęli mnie! To jest mój ulubiony dzień, ponieważ od dziś nie będę samotna i smutna!
-Kim jesteś? Co tu robisz? - Sadil zasypała mnie setką pytań.
-Jestem Qlaira. Jestem tu, by zapytać czy mogę się do was dołączyć. Jestem dobra w łapaniu zwierzyny z powietrza - odpowiedziałam.
-Jestem tu przywódcą i rządzę tu razem z Niju. Zapytam go czy możesz dojść - rzuciła ciepło i odbiegła do ciemnej jaskini.
To, o czym rozmawiali nie słyszałam. Docierały do mnie tylko nieliczne słowa:
- ... tygrysica ..... bo .... mówi, że.... potrafi... niech będzie... ją.
Podeszli do mnie, pokazałam im jak poluję na dziku, zobaczyli również moje inne możliwości. Przyjęli mnie! To jest mój ulubiony dzień, ponieważ od dziś nie będę samotna i smutna!
Od Mohatu ( C.D. opowieści Bali)
Ustaliliśmy z Balą , że jeszcze dziś porozmawiamy z Radą Wilków o naszym ślubie. Byliśmy prawie w domu. Nagle zobaczyłem kwiat. Ale to nie był zwykły kwiat. Był to Kwiat Zakochaniec. A nazywał się tak ponieważ na płatkach i liściach były "narysowane" serca. Zerwałem go po kryjomu.Był wschód Słońca.
-Bali, możesz na chwilę zamknąć oczy?-zapytałem
-No dobrze..-odpowiedziała trochę nie pewnie.
Zamknęła oczy. Wziąłem kwiat starannie do pyska.
-Otwórz oczy-powiedziałem szeptem
Ona je otworzyła. A gdy zobaczyła tego kwiata otworzyła je jeszcze szerzej.
-Proszę-szepnąłem
-Ohh.. Dziękuję-powiedziała
Mocno się do mnie przytuliła i polizała w nos.Poprosiła żebym włożył jej go za ucho.Tak też uczyniłem.. Jaka ona jest pięknaaa..Doszliśmy do naszego stada. Balaa jak zwykle witała się z wszystkimi.Od razu poszlismy do Rady Wilków.
Przywitała nas miła, stara wilczyca. Weszliśmy do podziemia,. Na skałach siedziało kilka wilków.Podeszliśmy do tego na największej skale.
-Witajcie-powiedział-Co was tutaj sprowadza?
-Droga rado-zacząłem- Chcielibyśmy was o coś zapytać.
-Słuchamy.. O co chodzi - odpowiedział
-Razem z Balą chcemy prosić o ślub..
-O ślub?-lekko zaskoczony zapytał
-Tak - odpowiedziała szybko Balaa
-Bali, prosilismy cię , żebyś znalazła męża i proszę! Oczywiście ślub się odbędzie. Zwołam dzisiaj wszystkie wilki żeby im to ogłosić.
-Dziękujemy bardzo-odpowiedzieliśmy jednoczesnie
-Ślub odbedzie się za dwa dni
-Dziękujemy!-powiedziałem
Wybieglismy szczęśliwi..Balaa zaproponowała , żebyśmy powiedzieli o tym moim rodzicom. Musicie wiedzieć , że rodzice Balii nie żyją. Zginęli na wojnie. Balaa zdążyła uciec i załozyła własną watahę.
Doszliśmy do mojego domu. Moi rodzice pewnie się ucieszą. Bardzo lubią Bale.
-Ojcze!Matko!-zawołałem
-Coś się stało?-odpowiedziała matka
-Nie tylko ja i Balaa chcemy wam coś powiedzieć
-Słucham
-Za dwa dni ja i Balaa bierzemy ślub!
-Naprawdę?To fantastyczna wiadomość-krzyknął ojciec
-My także się cieszymy - powiedziała Balaa
- Nasz syn na pewno nigdy cie nie zawiedzie- zapewniała mama
-Gdzie później planujecie mieszkać?-zapytał ojciec
-Prawdopodobnie w mojej jaskini, ale Mohatu nie jest za tym pomysłem-powiedziała Balaa
-Dlaczego , synu-zapytała mama
-Ponieważ wolałbym sam znaleźć nam dom , a tak to będę czuł się tak jakoś dziwnie.. - powiedziałem
-Przecież wcale tak nie będzie! Przecież będziemy razem polować - powiedziała Balaa
-No dobrze, dobrze jeszcze to przemyśle- odpowiedziałem
Później tata pytał się gdzie byłem przez te trzy dni i zadawał przeróżne pytania. Nagle mama zapytała:
-Synu, mam nadzieję , że doczekamy się wnuków- i rzuciła porozumiewawcze spojrzenie Bali , a ta się uśmiechneła
Spojrzałem skrępowany na Bali i powiedziałem:
-Eee.. Znaczy się .. Ja jestem jak najbardziej za .. Ale.. ee... Nie wiem co na to Bali..
-Ja też! Przecież wiesz jak uwielbiam dzieci!- odpowiedziała z uśmiechem
-W takim razie bardzo się cieszymy- powiedziała mama
Powoli zbliżał sie wieczór i postanowiliśmy iść już do domu...
-Bali, możesz na chwilę zamknąć oczy?-zapytałem
-No dobrze..-odpowiedziała trochę nie pewnie.
Zamknęła oczy. Wziąłem kwiat starannie do pyska.
-Otwórz oczy-powiedziałem szeptem
Ona je otworzyła. A gdy zobaczyła tego kwiata otworzyła je jeszcze szerzej.
-Proszę-szepnąłem
-Ohh.. Dziękuję-powiedziała
Mocno się do mnie przytuliła i polizała w nos.Poprosiła żebym włożył jej go za ucho.Tak też uczyniłem.. Jaka ona jest pięknaaa..Doszliśmy do naszego stada. Balaa jak zwykle witała się z wszystkimi.Od razu poszlismy do Rady Wilków.
Przywitała nas miła, stara wilczyca. Weszliśmy do podziemia,. Na skałach siedziało kilka wilków.Podeszliśmy do tego na największej skale.
-Witajcie-powiedział-Co was tutaj sprowadza?
-Droga rado-zacząłem- Chcielibyśmy was o coś zapytać.
-Słuchamy.. O co chodzi - odpowiedział
-Razem z Balą chcemy prosić o ślub..
-O ślub?-lekko zaskoczony zapytał
-Tak - odpowiedziała szybko Balaa
-Bali, prosilismy cię , żebyś znalazła męża i proszę! Oczywiście ślub się odbędzie. Zwołam dzisiaj wszystkie wilki żeby im to ogłosić.
-Dziękujemy bardzo-odpowiedzieliśmy jednoczesnie
-Ślub odbedzie się za dwa dni
-Dziękujemy!-powiedziałem
Wybieglismy szczęśliwi..Balaa zaproponowała , żebyśmy powiedzieli o tym moim rodzicom. Musicie wiedzieć , że rodzice Balii nie żyją. Zginęli na wojnie. Balaa zdążyła uciec i załozyła własną watahę.
Doszliśmy do mojego domu. Moi rodzice pewnie się ucieszą. Bardzo lubią Bale.
-Ojcze!Matko!-zawołałem
-Coś się stało?-odpowiedziała matka
-Nie tylko ja i Balaa chcemy wam coś powiedzieć
-Słucham
-Za dwa dni ja i Balaa bierzemy ślub!
-Naprawdę?To fantastyczna wiadomość-krzyknął ojciec
-My także się cieszymy - powiedziała Balaa
- Nasz syn na pewno nigdy cie nie zawiedzie- zapewniała mama
-Gdzie później planujecie mieszkać?-zapytał ojciec
-Prawdopodobnie w mojej jaskini, ale Mohatu nie jest za tym pomysłem-powiedziała Balaa
-Dlaczego , synu-zapytała mama
-Ponieważ wolałbym sam znaleźć nam dom , a tak to będę czuł się tak jakoś dziwnie.. - powiedziałem
-Przecież wcale tak nie będzie! Przecież będziemy razem polować - powiedziała Balaa
-No dobrze, dobrze jeszcze to przemyśle- odpowiedziałem
Później tata pytał się gdzie byłem przez te trzy dni i zadawał przeróżne pytania. Nagle mama zapytała:
-Synu, mam nadzieję , że doczekamy się wnuków- i rzuciła porozumiewawcze spojrzenie Bali , a ta się uśmiechneła
Spojrzałem skrępowany na Bali i powiedziałem:
-Eee.. Znaczy się .. Ja jestem jak najbardziej za .. Ale.. ee... Nie wiem co na to Bali..
-Ja też! Przecież wiesz jak uwielbiam dzieci!- odpowiedziała z uśmiechem
-W takim razie bardzo się cieszymy- powiedziała mama
Powoli zbliżał sie wieczór i postanowiliśmy iść już do domu...
Od Simby
Rano już się cieszyłem na to że zobaczę Nalę. Jej rodzice nie wiedzieli gdzie jest. Powiedzieli, że musiała wyjść wczesnym rankiem. Już wiedziałem gdzie jest. Napewno nad strumykiem koło wodospadu. Miałem dla niej niespodziankę. Biegnę do wodospadu patrzę Nala, wyglądała na zamyślaną. Podeszłem ją od tyłu i przestraszyłem. Skoczyła w wodospad. Plan się powiół. Następnie skoczyłem za nią.
-Hej, przestraszyłem cię?-powiedziałem.
-Tak bardzo ale dzięki tobie odkryłam tą jaskinię-odpowiedziała zachwycona.
-Fajna ta jaskinia-ztwierdziłiłem bo ją odkryłem sam dopiero niedawno.
-To nasze miejsce tylko nikomu nie mów-zaproponowała.
-Ok. Myślisz o tym co ja?-zapytałem.
-Chyba tak. Na trzy.-powiedziała pełna entuzjazmu.
-Jeden-zacząłem odliczać.
-Dwa.
-Trzy!
Skoczyliśmy przez wodospad. Lądowanie w jeziorku było fajne. Potem spędziliśmy długi czas na chlapaniu się i pływaniu. Kiedy wracaliśmy do stada była zadowolona. Ja sam z siebie też byłem. Nala jest cudowna jako przyjaciółka i dziewczyna.
-Gdzie byłaś Nala?-pyta ją Mohatu.
-Nad strumykiem od samego rana-odpowiada spokojnie.
-Choć lepiej z Simbą na wasze spóźnione śniadanie-zaprosił nas.
Rozmawiałem z Nalą. Opowiedziałem jej o tym, że sam ją niedawno odkryłem. I pokazanie jej tego to miała być niespodzianka.
-Simba! Jesteś cudowny! Kocham cię!-wykrzyknęła.
-No wiem. Dlatego twoje koleżanki za mną szaleją. Inni chłopacy też są fajni-odpowiedziałem szczęśliwy.
-Mnie już nie kochasz?-zapytał roześmiany Mohatu.
-Kocham-odpowiedziała.
Tak mi minął poranek. Poprawianie Nali humoru to fajna zabawa bo mi też poprawia humor.
Od Balii
To nasz ostatni dzień w nad Źródłem Miłości. Byliśmy już tutaj trzy dni. Te ostatnie dni i noce były naprawdę wspaniałe! Przypomniała mi się pewna bardzo bliska mi osoba. Jest nią Kelly ... Kelly to moja przyjaciółka z dzieciństwa. Przez to , że jestem jedynaczką , pokochałam ją jak siostrę.Niestety rozdzielono nas.. Gdy nasze stado za bardzo się powiększyło , zaczęło brakować jedzenia. Podzielono nas na połowę. Każda trafiła do innej grupy. Płakałyśmy i błagałyśmy żeby nas przenieśli. Niestety przywódcą był wtedy wredny wilczur Kaubo. Nie zgodzili się. Każdy poszedł w swoją stronę. Nie wiem nawet gdzie poszła.. Dlatego ciągle ją szukam. A Mohatu jest dla mnie jak ona.. Tylko jeszcze bardziej go kocham! Moje rozmyślenia przerwał nadchodzący właśnie Mohatu.
-Nad czym tak rozmyślasz?-zapytał
-Pamiętasz Kelly?Mówiłam ci ostatnio o niej..
-Tak pamiętam. Co się dzieje?-zapytał z niepokojem
-Noo.. Właściwie nic.. Ale Tak zaczęłam o niej myśleć .. Bardzo bym chciała ją znaleźć..
-Nie martw się.. Będziemy jej szukać...
-Obiecujesz?
-Obiecuję!
-Dziękuję! Jesteś taki kochany!
-Nie ma za co... Wiesz.. powinniśmy się już zbierać...
-W sumie racja.. Jestem ciekawa co powie Rada Wilków o omojej nieobecności...
-Jesteś przywódczynią i możesz robić co ci się chce... Przecież masz zastępcę...
-W sumie racja... Nie powinnam się martwić...
Poszliśmy się jeszcze chwilę pokąpać. Uwielbiam pływac...Jednak musieliśmy opuścić już ten raj...
Mohatu zagadywał mnie ciągle. Obiecywał , że pójdzie do sąsiednich watah i będzie pytał o Kelly. On zawsze wie jak poprawić mi humor. Później zaczęliśmy rozmawiać o nas.. Postanowiliśmy , że porozmawiamy o naszym ślubie z Radą Wilków..
-Nad czym tak rozmyślasz?-zapytał
-Pamiętasz Kelly?Mówiłam ci ostatnio o niej..
-Tak pamiętam. Co się dzieje?-zapytał z niepokojem
-Noo.. Właściwie nic.. Ale Tak zaczęłam o niej myśleć .. Bardzo bym chciała ją znaleźć..
-Nie martw się.. Będziemy jej szukać...
-Obiecujesz?
-Obiecuję!
-Dziękuję! Jesteś taki kochany!
-Nie ma za co... Wiesz.. powinniśmy się już zbierać...
-W sumie racja.. Jestem ciekawa co powie Rada Wilków o omojej nieobecności...
-Jesteś przywódczynią i możesz robić co ci się chce... Przecież masz zastępcę...
-W sumie racja... Nie powinnam się martwić...
Poszliśmy się jeszcze chwilę pokąpać. Uwielbiam pływac...Jednak musieliśmy opuścić już ten raj...
Mohatu zagadywał mnie ciągle. Obiecywał , że pójdzie do sąsiednich watah i będzie pytał o Kelly. On zawsze wie jak poprawić mi humor. Później zaczęliśmy rozmawiać o nas.. Postanowiliśmy , że porozmawiamy o naszym ślubie z Radą Wilków..
Od Nali
Z rana miałam kiepski humor więc pobiegłam nad strumyk. To moje ulubione miejsce. Położyłam się na skale, która jest najbardziej wysunięta do wodospadu. Jest ona tak wysunięta, że można dotykać wody. Nagle słysze przeraźliwe ryczenie lwa. Tak sie przestraszyłam że z wrażenia skoczyłam w wodospad. Wyobrażacie sobie walnąć w skałę, która się kryje za wodą. Zamiast walnąć w skałe znalazłam tajną jaskinie piękna jest. Do jaskini wparował Simba.
-Hej, przestraszyłem cię?-powiedział.
-Tak bardzo ale dzięki tobie odkryłam tą jaskinię-odpowiedziałam zachwycona.
-Fajna ta jaskinia-ztwierdził.
-To nasze miejsce tylko nikomu nie mów-zaproponowałam.
-Ok. Myślisz o tym co ja?-zapytał.
-Chyba tak. Na trzy.-powiedziałam pełna entuzjazmu.
-Jeden-zaczął odliczć.
-Dwa.
-Trzy!
Skoczyliśmy przez wodospad. Lądowanie w jeziorku było fajne. Potem spędziliśmy długi czas na chlapaniu się i pływaniu. Kiedy wracaliśmy do stada byłam zadowolona.
-Gdzie byłaś Nala?-pyta tata.
-Nad strumykiem od samego rana-odpowiadam spokojnie.
-Choć lepiej z Simbą na wasze spóźnione śniadanie.
Rozmawiałam z Simbą i się wydało, że specjalnie mnie przeztraszył abym tam wskoczyła.
-Simba! Jesteś cudowny! Kocham cię!-wykrzyknęłam.
-No wiem. Dlatego twoje koleżanki za mną szaleją. Inni chłopacy też są fajni.
-Mnie już nie kochasz?-zapytał roześmiany tata.
-Kocham-odpowiedziałam.
Tak mi minął poranek. Fajnie i ciekawie było dzisiaj.
sobota, 9 czerwca 2012
Od Mohatu
Leżałem smutny przy kamieniu. Rozmyślałem o Bali. Kocham ją od tak dawna ale nie umiem jej tego wyznać. Niby często się spotykamy i ona sie do mnie uśmiecha , ale nie wiem czy może coś do mnie czuje... Kiedy tak sobie lezałem , nagle usłyszałem jej gós:
-Mohatu?
-Witaj Bali -odpowiedziałem trochę zaskoczony
-Czemu siedzisz tu sam?
-Czuję sie trochę samotny-odpowiedziałem szczerze
-Ah.. A może przejdziesz si.ę ze mną na spacer- zaproponowala
-Oczywiście - odpowiedziałem naprawde zaskoczony, a chwilę później wpadłem na genialny pomysł: Zabiorę ją nad Źródło Miłości. Tam jest tak pięknie.. I wtedy wyznam jej to co czuję..
-Aż tak sie cieszysz?-zapytała zdziwiona
-Mam dla ciebie niespodziankę
-No dobrze , to chodźmy - powiedziala po chwili namysłu
Szliśmy jej ulubioną ścieżką. Specjalnie ją wybrałem. Przez większość czasu szliśmy w milczeniu. Później trochę pogadalismy o wszystkim i o niczym. W końcu doszliśmy do tego tajnego przejścia.
-Mohatu, gdzie jesteśmy?
-Jesteśmy prawie na miejscu , to za tymi liśćmi- odpowiedziałem z uśmiechem
Gdy weszliśmy ona otworzyła szeroko oczy i aż usiadła z wrażenia. Chwyciłem ją za łapę. Ona spojrzała się na mnie , swoimi pięknymi oczami i się uśmiechnęła. Spojrzała jeszcze raz przed siebie i zobaczyła to wielkie drzewo co miało koronę w kształcie serca. Ponownie spojrzała się na mnie i polizała mnie w nos. Byłem bardzo zdziwiony.
-Bali... Czy ty.. Yyy..
-Tak Mohatu, będę twoją żoną!
-N..nn..Naprawdę?!
-Tak..:)
Zerwałem pięknego , dużego kwiata który rósł obok i wsadziłem jej za ucho. Wyglądala jeszcze śliczniej. Pokąpaliśmy się w Żrodle Miłości , potem chwile odpoczywaliśmy. Ustaliliśmy , że zostaniemy tutaj na parę dni. Gdy nastała juz noc , położyłem się pod wielkim drzewem. Balaa położyła się koło mnie , kładac swoją głowę na moich łapach...
-Mohatu?
-Witaj Bali -odpowiedziałem trochę zaskoczony
-Czemu siedzisz tu sam?
-Czuję sie trochę samotny-odpowiedziałem szczerze
-Ah.. A może przejdziesz si.ę ze mną na spacer- zaproponowala
-Oczywiście - odpowiedziałem naprawde zaskoczony, a chwilę później wpadłem na genialny pomysł: Zabiorę ją nad Źródło Miłości. Tam jest tak pięknie.. I wtedy wyznam jej to co czuję..
-Aż tak sie cieszysz?-zapytała zdziwiona
-Mam dla ciebie niespodziankę
-No dobrze , to chodźmy - powiedziala po chwili namysłu
Szliśmy jej ulubioną ścieżką. Specjalnie ją wybrałem. Przez większość czasu szliśmy w milczeniu. Później trochę pogadalismy o wszystkim i o niczym. W końcu doszliśmy do tego tajnego przejścia.
-Mohatu, gdzie jesteśmy?
-Jesteśmy prawie na miejscu , to za tymi liśćmi- odpowiedziałem z uśmiechem
Gdy weszliśmy ona otworzyła szeroko oczy i aż usiadła z wrażenia. Chwyciłem ją za łapę. Ona spojrzała się na mnie , swoimi pięknymi oczami i się uśmiechnęła. Spojrzała jeszcze raz przed siebie i zobaczyła to wielkie drzewo co miało koronę w kształcie serca. Ponownie spojrzała się na mnie i polizała mnie w nos. Byłem bardzo zdziwiony.
-Bali... Czy ty.. Yyy..
-Tak Mohatu, będę twoją żoną!
-N..nn..Naprawdę?!
-Tak..:)
Zerwałem pięknego , dużego kwiata który rósł obok i wsadziłem jej za ucho. Wyglądala jeszcze śliczniej. Pokąpaliśmy się w Żrodle Miłości , potem chwile odpoczywaliśmy. Ustaliliśmy , że zostaniemy tutaj na parę dni. Gdy nastała juz noc , położyłem się pod wielkim drzewem. Balaa położyła się koło mnie , kładac swoją głowę na moich łapach...
Od Bali
Szłam właśnie do domu gdy zobaczyłam czyiś ogon wystający zza kamienia. Ogon , mozna powiedzieć, że wydawał się znajomy. Podeszłam bliżej. Za kamieniem siedział Mohatu.
-Witaj Mohatu
-Cześć Bali, co tam słychać?
-U mnie dobrze. Dlaczego siedzisz tu sam -zapytałam
-Taki jakiś samotny się czuję... - odpowiedział
-A mo ze przeszedłbyś się ze mną na spacer , co?-zaproponowałam
-A wiesz , ze to świetny pomysł-krzyknął z uśmiechem na ustach
-Aż tak się cieszysz- zapytałam zdziwiona aż taką radością
-Bo mam fantastyczny pomysł. Ale to niespodzianka. -powiedział podekscytowany
-Dobrze . To w takim razie idziemy
Poszliśmy moją ulubiona ścieżką. Rozmyślałam dlaczego on aż tak się ucieszył... Co on chce mi pokazać..? Moje rozmyślania przerwał mi Mohatu
-Wiesz może gdzie idziemy?-zapytał
-Nie mam pojęcia-odpowiedziałam
-To dobrze. To ma być niespodzianka. A tak wogóle to co tam u ciebie słychać?
-Ogólnie jest dobrze .. ale.. -tutaj troche posmutniałam- dowiedziałam się od Rady Wilków , że muszę sobie poszukać męża , jak najszybciej się da , bo inaczej zmienią mnie na inną.
Niewiedziałam dlaczego , ale Mohatu wtedy się uśmiechnął
-No cóż... A ty chcesz rządzić?zapytał
-Oczywiście , że chce-odpowiedziałam
Szliśmy chwile w milczeniu.W końcu doszlismy na koniec ślepej uliczki.
-Mohatu , gdzie jesteśmy-zapytałam
-Jesteśmy prawie na miejscu , to za tymi liśćmi.
Odsłonił liście a ja omało nie upadłam z wrażenia...
-Witaj Mohatu
-Cześć Bali, co tam słychać?
-U mnie dobrze. Dlaczego siedzisz tu sam -zapytałam
-Taki jakiś samotny się czuję... - odpowiedział
-A mo ze przeszedłbyś się ze mną na spacer , co?-zaproponowałam
-A wiesz , ze to świetny pomysł-krzyknął z uśmiechem na ustach
-Aż tak się cieszysz- zapytałam zdziwiona aż taką radością
-Bo mam fantastyczny pomysł. Ale to niespodzianka. -powiedział podekscytowany
-Dobrze . To w takim razie idziemy
Poszliśmy moją ulubiona ścieżką. Rozmyślałam dlaczego on aż tak się ucieszył... Co on chce mi pokazać..? Moje rozmyślania przerwał mi Mohatu
-Wiesz może gdzie idziemy?-zapytał
-Nie mam pojęcia-odpowiedziałam
-To dobrze. To ma być niespodzianka. A tak wogóle to co tam u ciebie słychać?
-Ogólnie jest dobrze .. ale.. -tutaj troche posmutniałam- dowiedziałam się od Rady Wilków , że muszę sobie poszukać męża , jak najszybciej się da , bo inaczej zmienią mnie na inną.
Niewiedziałam dlaczego , ale Mohatu wtedy się uśmiechnął
-No cóż... A ty chcesz rządzić?zapytał
-Oczywiście , że chce-odpowiedziałam
Szliśmy chwile w milczeniu.W końcu doszlismy na koniec ślepej uliczki.
-Mohatu , gdzie jesteśmy-zapytałam
-Jesteśmy prawie na miejscu , to za tymi liśćmi.
Odsłonił liście a ja omało nie upadłam z wrażenia...
Nowa lwiczka ;)
Imię : Lizzy
Charakter: śmiała, odważna, zadziorna, psotka
Pozycja w stadzie: młoda lwiczka z charakterkiem
Partner: szuka
Właścicielka: Chomiczeek
Śliczna, nie? Zapraszam do komentowania!
Córka Sadil i Niju
Dziś pojawiła się córka Sadil i Niju. Jej właścicielką jest moja przyjaciółka : justyna1021op.pl ! : )
Imię:Nala
Rodzaj zwierzęcia: Lew
Płeć: Samica
Pozycja w stadzie: Lwia Księżniczka
Matka: Sadil
Ojciec: Niju
Partner: Brak za młoda
Charakter: Psotliwa
Właściciel: justyna1021op.pl
: ) : ) : ) : ) : )
Imię:Nala
Rodzaj zwierzęcia: Lew
Płeć: Samica
Pozycja w stadzie: Lwia Księżniczka
Matka: Sadil
Ojciec: Niju
Partner: Brak za młoda
Charakter: Psotliwa
Właściciel: justyna1021op.pl
: ) : ) : ) : ) : )
Pierwsi członkowie! : )
Witamy was bardzo serdecznie!
Imię:Kiba
Rodzaj zwierzęcia: Wilk
Płeć:Samiec
Pozycja w stadzie: .
Partner:Brak
Właściciel:Namayla
Imie:Kate
Rodzaj zwierzęcia:Wilk
Płeć:Samica
Pozycja w stadzie::)
Partner:brak
Właściciel:Szczeniak2000
Imię: Lily
Pozycja w stadzie: Wojowniczka
Właściciel: Lola209
Gatunek : Wilk
Płeć: Samiec
Imię: Kazar
Pozycja w stadzie: Przywódca łowców
Partner: Lily
Właściciel: Lola209
Imię-Kiara
Pozycja w stadzie-młoda lwiczka
Charakter-odważna,z poczuciem humoru,zawsze chętna do polowań i obrony stada,wolna,samodzielna.
Partner-szuka
Właściciel- NikA 3010
Imię:Lili
Partner :Mike
Właściciel : inga01
Imie:Sora
płec :samica
Partner :brak
Stanowisko:Przyszła przywódczyni
Właściciel: agata200420
Narazie to wszyscy. Czekam na następnych !
Imię:Kiba
Rodzaj zwierzęcia: Wilk
Płeć:Samiec
Pozycja w stadzie: .
Partner:Brak
Właściciel:Namayla
Imie:Kate
Rodzaj zwierzęcia:Wilk
Płeć:Samica
Pozycja w stadzie::)
Partner:brak
Właściciel:Szczeniak2000
Imię: Lily
Rodzaj zwierzęcia:Wilk
Płeć:Samica
Partner: Kazar
Właściciel: Lola209
Gatunek : Wilk
Płeć: Samiec
Imię: Kazar
Pozycja w stadzie: Przywódca łowców
Partner: Lily
Właściciel: Lola209
Imię-Kiara
Pozycja w stadzie-młoda lwiczka
Charakter-odważna,z poczuciem humoru,zawsze chętna do polowań i obrony stada,wolna,samodzielna.
Partner-szuka
Właściciel- NikA 3010
Imię:Lili
Płeć: samica
Stanowisko :przywódca
Właściciel : inga01
Imie:Sora
płec :samica
Partner :brak
Stanowisko:Przyszła przywódczyni
Właściciel: agata200420
Narazie to wszyscy. Czekam na następnych !
Moje zwierzaki
Imie :Sadil
Wiek:5 lat
Rodzice:Nieznani
Rodzaj zwierzęcia: Lew
Płeć: Samica
Pozycja w stadzie: Samica dominująca
Cechy charakteru: Miła , wrażliwa, dobra, mądra
Partner: Niju
Właściciel : MychaiJA
Imię: Niju
Wiek:6 lat
Rodzice:Nieznani
Rodzaj zwierzęcia: Lew
Płeć:Samiec
Pozycja w stadzie:Samiec dominujący
Cechy charakteru: Odważny, rozsądny, mądry, dobry
Partner:Sadil
Właściciel:MychaiJA
Imię: Mohatu
Wiek: 4 lata
Rodzice : Nieznani
Rodzaj zwierzęcia: Wilk
Płeć : Samiec
Stanowisko: Samiec dominujący, obrońca
Cechy charakteru: Mądry, Miły, Dobry, Odważny
Partner:Szuka
Właściciel:MychaiJA
Nazwa właściciela to login w grze Howrse : )
Proszę Piszcie Na PRIV ! Czekam na waszych podopiecznych ; )
Wiek:5 lat
Rodzice:Nieznani
Rodzaj zwierzęcia: Lew
Płeć: Samica
Pozycja w stadzie: Samica dominująca
Cechy charakteru: Miła , wrażliwa, dobra, mądra
Partner: Niju
Właściciel : MychaiJA
Imię: Niju
Wiek:6 lat
Rodzice:Nieznani
Rodzaj zwierzęcia: Lew
Płeć:Samiec
Pozycja w stadzie:Samiec dominujący
Cechy charakteru: Odważny, rozsądny, mądry, dobry
Partner:Sadil
Właściciel:MychaiJA
Imię: Mohatu
Wiek: 4 lata
Rodzice : Nieznani
Rodzaj zwierzęcia: Wilk
Płeć : Samiec
Stanowisko: Samiec dominujący, obrońca
Cechy charakteru: Mądry, Miły, Dobry, Odważny
Partner:Szuka
Właściciel:MychaiJA
Nazwa właściciela to login w grze Howrse : )
Proszę Piszcie Na PRIV ! Czekam na waszych podopiecznych ; )
Subskrybuj:
Posty (Atom)

