środa, 27 czerwca 2012

Od Mohatu

Bardzo stresowałem się podczas ślubu. Kocham Balę, nawet oddałbym za nią życie... Ale teraz zaczynamy nowe życie...

Przyszliśmy właśnie do jaskini. Bardzo się ucieszyłem że nie będziemy musieli mieszkać u Bali w domu. Czułbym się nieswojo.A nasz nowy dom był większy od jaskini Bali. I nagle przypomniała mi się Kelly.
- Balaa..
-Tak?-zapytała , z lekkim niepokojem
-Tak sobie myśle , że od jutra zacznę szukać Kelly..
-Naprawdę?!
-Tak:)
-Jesteś taki kochany.. Bierzesz kogoś ze sobą?
-Tak..Zabiorę Kibę.Juz rozmawiałem z nim na ten temat. Wyruszamy jutro o świcie.
-Dobrze że o wszystkim pomyślałeś.Jak długo cie nie będzie?
-Góra dwa dni. Ale myślę , że krócej. Najpierw idziemy do stada Chanel.A następnie do stada Blacka.
-Świetnie! Bardzo ci dziękuję.!

Rozmawialismy potem.. ooo.. różnych rzeczach:) A potem poszlismy spać : )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz