Bardzo stresowałem się podczas ślubu. Kocham Balę, nawet oddałbym za nią życie... Ale teraz zaczynamy nowe życie...
Przyszliśmy właśnie do jaskini. Bardzo się ucieszyłem że nie będziemy musieli mieszkać u Bali w domu. Czułbym się nieswojo.A nasz nowy dom był większy od jaskini Bali. I nagle przypomniała mi się Kelly.
- Balaa..
-Tak?-zapytała , z lekkim niepokojem
-Tak sobie myśle , że od jutra zacznę szukać Kelly..
-Naprawdę?!
-Tak:)
-Jesteś taki kochany.. Bierzesz kogoś ze sobą?
-Tak..Zabiorę Kibę.Juz rozmawiałem z nim na ten temat. Wyruszamy jutro o świcie.
-Dobrze że o wszystkim pomyślałeś.Jak długo cie nie będzie?
-Góra dwa dni. Ale myślę , że krócej. Najpierw idziemy do stada Chanel.A następnie do stada Blacka.
-Świetnie! Bardzo ci dziękuję.!
Rozmawialismy potem.. ooo.. różnych rzeczach:) A potem poszlismy spać : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz