niedziela, 15 lipca 2012

Od Malorne

Był słoneczny poranek. Większość wilków już nie spała. Myślałam o swoim dzieciństwie. O tym jak bawiłam się na polanie z Emily ... Emily była to moja przyjaciółka, ale traktowałam ją jak siostrę. Była drobna ale mimo to silna. Zawsze się razem pakowałyśmy w kłopoty. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać ... Ale niestety los chciał nas rozdzielić. Gdy Miałam 1,5 roku a ona rok, alfa naszej watahy zmarł. W następstwie wataha się rozpadła. Każda z nas musiała pójść swoją drogą ...
-Fajnie było by ją spotkać. – Pomyślałam.
Wstałam i poszłam nad jezioro się napić. Gdy już tam byłam i zaspokoiłam pragnienie, usiadłam w cieniu drzewa. Nagle zauważyłam czarną drobną wilczycę z białymi bandażami na przednich łapach. Szła w oddali, ze spuszczoną głową w stronę jeziora. Śledziłam ją wzrokiem. Wstałam. Sucha gałązka trzasnęła pod mą łapą. Wilczyca uniosła głowę. Spojrzała się na mnie a ja na nią.
-Malorne ...? – Powiedziała.
-Emily?
-Tak to ja! – Krzyknęła.
Szybko do siebie podbiegłyśmy.
-Emily, nie widziałam Cię od tak dawna ... Masz rodzinę?
-Nie, a Ty?
-Należę do watahy ... A może chciała byś dołączyć?
-Nie wiem czy wasza alfa się zgodzi ...
-To na co czekamy?! Chodźmy się zapytać.
Biegłyśmy ile sił we wszystkich, czterech łapach, aż w końcu dotarłyśmy do obszernej jaskini.
-Alfo ... – Powiedziałam.
-To Ty Malorne? Wejdź, proszę.
-Cześć ... – Powiedziała niepewnie Emily.
-Witaj ... Malorne, kim jest ta wilczyca? – Balaa zwróciła się do mnie szeptem.
-To moja przyjaciółka z dzieciństwa, Emily. Przyszłyśmy się zapytać czy mogła by dołączyć do watahy.
-Ja jestem Balaa, Emily. I oczywiście, że możesz dołączyć. – Odrzekła.
-Dziękuję. – Odpowiedziała Emily.
-Malorne zapoznaj Emily z resztą watahy.
-Dobrze. – Odrzekłam.
Po zapoznaniu Emily z resztą, poszłyśmy porozmawiać do mojej jaskini. Ustaliłyśmy, że będziemy ją ze sobą dzielić. Po zachodzie słońca położyłyśmy się naprzeciw siebie, jeszcze chwilę pogadałyśmy i zasnęłyśmy.

sobota, 14 lipca 2012

Od Oriona

Nudziło mi się jak zwykle w watadze to poszedłem się przejść. Szedłem przez las i na ścieżce zobaczyłem wilka. Był duży i biały. Powiedziała - Zejdź mi z drogi! Po głosie rozpoznałem, że to wilczyca. Nagle przypomniało mi się coś z dzieciństwa. Gdy byłem mały przychodziła do mojej mamy biała wysoka wilczyca. Ona była jak moja siostra. Chodź ją rodzice porzucili bo była inna od sowiego rodzeństwa. Jej matka była zwykłym wilkiem i miała za partnera zwykłego wilka. Ona zdradziła go z wilkiem czarnej krwi. Te wilki różnią się głównie wysokością, siłą i innymi. Lecz po kilku miesiącach musiała odejść. Spytałem:
- Agonia? Ona stanęła na chwilę, pomyślała i poszła dalej. - Stój! Krzyknąłem.
- Czego chcesz?! Spytała.
- Nie poznajesz mnie? Wtedy stanęła jak wryta w ziemię i się odwróciła. Powiedziała.
- Orion? To ty?!
- Tak! Odpowiedziałem stanowczo. - Kupe lat co nie.
- Nooo... A co ty tu robisz?
- A mieszkam i należę do watahy. Może byś się przyłączyła? Zamkła oczy i podniosła głowę do góry. Zaczął wiać leciutki wiaterek. - No proszę! Chociaż na chwilę! Więc? Opuściła głowę i spojrzała na mnie, a wiatr się uspokoił.
- No nie wiem.. Czy będę pasować.
- Już nie gadaj tylko chodź. Poszliśmy opowiedziałem wszystko alfie Balii i Mohatu. Oni zaś się zgodzili na przyjęcie Agoni. Później przedstawili ją całej watdze. Zauważyłem że spodobał się jej pewien wilk...

Od Malorne

Był pogodny dzień. Postanowiłam przejść się do lasu. Kilka minut później byłam już na sporej polanie, z której zawsze zbierałam konkretne rośliny. Zioła te miały wyjątkowo śliczny, słodki zapach. Pomyślałam, że poleżę sobie tutaj kilka minut. Minął kwadrans. Usłyszałam szelest liści. Po chwili z trawy wyskoczyła brązowa wilczyca. Przez dłuższą chwilę na siebie patrzyłyśmy.
-Kim jesteś? Co robisz na terenie watachy ‘’W mroku’’? – Zapytała.
-Jestem Malorne, a na tej polanie zbieram zioła do mikstur. A Ty kim jesteś?
-Ja jestem Balaa, alfa watachy, na której jak już wspomniałam, terenie przebywasz.
-Jeśli chcesz to ja sobie pójdę z tąd. – Oznajmiłam.
-Nie! Nie odchodź. Jeśli chcesz to dołącz do watachy ‘’W mroku’’.
Po chwili zastanowienia odrzekłam;
-Dobrze, dołączę. Jestem świetną szamanką. Ale powiem Ci coś, żeby Cię to potem nie zdziwiło. Umiem rozmawiać ze zmarłymi, inaczej mówiąc – jestem medium.
Oczy Bali stały się wielkie niczym spodki.
-No dobrze ... To trochę dziwne, ale każdy przecież jest inny ...
Uśmiechnęłam się lekko.
-Chodź, zaprowadzę cię do reszty watachy.
Szłyśmy jakieś 5 minut, nie więcej. Zauważyłam wielką polanę pośród drzew, o której istnieniu nie wiedziałam. Balaa weszła na skałę i powiedziała;
-Kochani! To jest nowa wilczyca – Malorne. Będzie szamanką w watasze.
-Ekhem, Medium ... – Wykrztusiłam szeptem.
-A tak, Malorne jest medium.
Wszyscy zaczęli szeptać do siebie, ale już po chwili byli z powrotem cicho.
-To wszystko.
Balaa zeszła z kamienia i podeszła do jak się później dowiedziałam, swojego partnera - Mohatu. Po kilku minutach rozmów z członkami watachy powróciłam na polanę, po zioła które miałam zebrać. Wróciłam dopiero wieczorem. Położyłam się w małej przytulnej jaskini i zasnęłam.

Od Wolf Eclipse'a

Był słoneczny dzień. Pomyślałem sobie, że pójdę na spacer po lesie. Już szedłem jakieś 20-40 minut, gdy nagle zza krzewu wyskoczyły 2 małe wilczki – Raver oraz Kim.
-Raver, Kim? Co Wy tu robicie? – Zapytałem.
-Nic. Chowamy się przed Efrą i Kodą.
-A Wasi rodzice wiedzą gdzie jesteście?
-Powiedzieliśmy, że bawimy się w chowanego. Pobawisz się z nami?
-No niech będzie ...
Poszedłem się schować razem. Po chwili usłyszałem pisk. Zacząłem się rozglądać dookoła. Zobaczyłem Kim i Ravera stojących w kącie, pomiędzy drzewem a jaskinią. Przed nimi stał ogromny, muskularnie zbudowany wilk.
-Czego od nas chcesz? – Spytał po cichu Rever.
-Chcę się zemścić na Waszej mamie, a Wy mi w tym pomożecie !!! – Krzykną.
Już miał się na nie rzucić gdy wrzasnąłem;
-Zostaw je!
Bez zastanowienia skoczyłem na przeciwnika. Przewróciłem go tak, że stałem nad nim.
-Uciekajcie! – Krzyknąłem do Ravera i Kim
Niestety, od razu po tym jak krzyknąłem wilk sprytnie odrzucił mnie tylnymi łapami w górę. Przez chwilę leciałem w powietrzu gdy nagle uderzyłem w potężne drzewo. Przez chwilę jeszcze się atakowaliśmy nawzajem. Po kilku minutach walki, wilk bardzo mocno uderzył mnie w głowę. Upadłem. Czułem jak słabnę. Podniosłem łeb. Zauważyłem jak wściekły, trochę podrapany wilk ucieka, a do mnie podbiegają Sue i Balaa prowadzone przez Ravera i Kim. Po chwili nie widziałem już nic ...

Zapraszam!

Zapraszam na mojego bloga: www.zycienzuri.bloog.pl

Czekam na komentarze! : )

Od Bali

Postanowiliśmy, że wyruszymy za dwa tygodnie. Maluchy zostawimy z Luną. Raver co chwilę ciągnął mnie do małej Kim. Widocznie bardzo mu się spodobała. Zawsze mówił że jest jej ochroniarzem i , że jest za nią odpowiedzialny. Często chodzili razem na spacery. Efra przez jakiś czas chodziła smutna. Czuła się odtrącona. Lecz szybko znalazła sobie towarzysza. Był nim syn Kelly, Koda. I tak  w czwórkę bawili się na polanie. Gdy mala Kim się męczyła , Raver nosił ją na plecach. Razem z Suzy byłyśmy wzruszone tym widokiem. Raver był z siebie dumny, ponieważ Mohatu bardzo go chwalił. Wszyscy byliśmy już pewni, że będą parą. Przez chwilę wogóle nie myślałam o Teyteyu.Byliśmy szczęśliwi!

Od Wolf Eclipse'a

Było już dosyć ciemno. Jak co noc siedziałem na polanie i patrzyłem w księżyc. Po chwili usłyszałem szelest liści oraz trzask suchych gałęzi. Zauważyłem 2 wilki. Jeden z nich to była brązowa wilczyca, która chowała się w wysokiej trawie. Drugi wilk był szary i siedział za drzewem.
-Nie chowajcie się i tak wiem gdzie jesteście. – Powiedziałem i wstałem.
Wilki wyszły z kryjówek. I ostrożnie podeszły.
-Kim jesteś? – Spytała wilczyca.
-Jestem Wolf Eclipse ale mówią mi Eclipse. A wy, kim jesteście?
-Ja to Mohatu a to moja partnerka Balaa. Jesteśmy Alfą w watasze ‘’W mroku’’. – Odpowiedział szary wilk.
-A czy mógł bym dołączyć? – Zapytałem.
-Jasne! – Odrzekła Balaa.
Zaprowadzono mnie na ogromną polanę. Była już noc więc Balaa powiedziała;
-Wszystkie wilki już śpią, ale jutro o świcie przyjdź tu na śniadanie. Wtedy zapoznamy Cię z innymi wilkami, a teraz znajdź sobie jakieś miejsce i prześpij się.
-Dobrze. – Odrzekłem.
Zauważyłem rozłożyste drzewo, ułożyłem się pod nim i zasnąłem.