poniedziałek, 2 lipca 2012

Od Balii

Wracaliśmy od rodziców Mohatu. Byliśmy w połowie drogi, gdy usłyszeliśmy dziwny szelest.
- Balaa stój-szepnął Mohatu- Czekaj...
Podszedł do krzaków. I nagle wyskoczył ogromny wilk!
- Balaa uciekaj!- krzyknął Mohatu
- Nie! Nie zostawię cię samego!- krzyknęłam zrozpaczona
Wilka szarpał się z Mohatu. Mohatu miał minimalną przewagę.
- Balaa uciekaj!Musisz chronić nasze dzieci - krzyknął Mohatu
Wtedy ten wilk uśmiechnął się złośliwie. Zobaczyłam , że patrzał się na mnie. Przestraszyłam się. Wilk przygotował się do skoku iii...! Skoczył prosto na mnie..! Usłyszłam tylko głos Mohatu:
- BALAA NIEEE!!!!
I zasłabłam...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz