Ten wilk cały czas się ze mną szarpał. Strasznie bałem sie o Balę, że jej coś zrobi.Krzyknąłem:
-Balaa uciekaj! Musisz chronić nasze dzieci!
Wtedy ten wilk uśmiechnął się złośliwie i zostawił mnie. I wtedy stało się coś strasznego. Wilka skoczył prosto na Bale!
-BALAA NIEEEE!!!-krzyknąłem
Wilk kopnął ją raz w brzuch . Ona zemdlała. Rzuciłem się prosta na niego. Nie miał już żadnej szansy. Byłem tak wściekły. Rzuciłem go o drzewo. Dosyć daleko. Widziałem tylko jak się podnosi i odchodzi kulejąc. Pobiegłem szybko do Bali. Wziąłem moją biedną żonę na plecy i szybko pobiegłem do Suzy.
- Co się stało?!- zapytała Suzy i Luna jak tylko przyszłem
- Balaa...Wilk...Kopnął ją!Zasłabła! Proszę pomóżcie!- wyjąkałem...
Suzy kazała położyć Balę na macie, uspoić się i wyjść.
Czekałem trochę czasu. Nie wiedziałem co się dzieje z moją żoną... Po chwili wyszła Suzy. Była lekko uśmiechnięta.
-I co z nią?! Nasze dzieci żyją?!- zapytałem
- Mogło być o wiele gorzej...-powiedziała cicho Suzy
- A dokładniej?- zapytałem znów
- Mielibyście troje dzieci...- zaczęła Suzy
- Mielibyście?! Wszystkie nieżyją?!
- Nie. Nie zyje jeden. Pozostała dwójka żyje. To chłopiec i dziewczynka.
- Skąd wiesz że to chłopiec i dziewczynka
- Ponieważ Balaa obudziła się i je urodziła. To kopnięcie w brzuch przyśpieszylo porod. Jednak jest załamana z podu śmierci jednego ze szczeniąt.
- A czy mógłbym je zobaczyć.?
- Tak oczywiście. Ale po cichu , Balaa akurat je karmi.
- Dobrze
Weszłem i zobaczyłem leżącą Balę i dwa szczeniaki pijące mleko. Była to biało-brązowa wilczyca i szaro-czarno-bialy wilczek. Uśmiechnąłem się. Balaa spjrzała na mnie i się uśmiechnęła.Podszedłem do niej
- Wszystko będzie dobrze-powiedziałem
- Dlaczego? Dlaczego ten wilk nas zaatakował? Byśmy mieli jeszcze jedną córeczkę. Biedna mała...
-Nie przejmuj się... Bedzie dobrze. A jak z nimi? Są zdrowe?
- Tak, Suzy powiedziała że nic im nie jest. Myślałeś nad imionami?
- Mam imię dla wilczka. Dla dziewczynki nie za bardzo...
- A jakie imię dla chłopca?
- Myślałem o imieniu Raver. Mój bliski przyjaciel miał tam na imię.
- Swietne imie. A dziewczynka bedzie miec imie po mojej babci.
- Czyli?
- Efra.
- Super.
-Suzy powiedziala ze mozemy wracac do domu.
I jeszcze tego wieczoru wróciliśmy do domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz