Był słoneczny poranek. Większość wilków już nie spała. Myślałam o swoim dzieciństwie. O tym jak bawiłam się na polanie z Emily ... Emily była to moja przyjaciółka, ale traktowałam ją jak siostrę. Była drobna ale mimo to silna. Zawsze się razem pakowałyśmy w kłopoty. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać ... Ale niestety los chciał nas rozdzielić. Gdy Miałam 1,5 roku a ona rok, alfa naszej watahy zmarł. W następstwie wataha się rozpadła. Każda z nas musiała pójść swoją drogą ...
-Fajnie było by ją spotkać. – Pomyślałam.
Wstałam i poszłam nad jezioro się napić. Gdy już tam byłam i zaspokoiłam pragnienie, usiadłam w cieniu drzewa. Nagle zauważyłam czarną drobną wilczycę z białymi bandażami na przednich łapach. Szła w oddali, ze spuszczoną głową w stronę jeziora. Śledziłam ją wzrokiem. Wstałam. Sucha gałązka trzasnęła pod mą łapą. Wilczyca uniosła głowę. Spojrzała się na mnie a ja na nią.
-Malorne ...? – Powiedziała.
-Emily?
-Tak to ja! – Krzyknęła.
Szybko do siebie podbiegłyśmy.
-Emily, nie widziałam Cię od tak dawna ... Masz rodzinę?
-Nie, a Ty?
-Należę do watahy ... A może chciała byś dołączyć?
-Nie wiem czy wasza alfa się zgodzi ...
-To na co czekamy?! Chodźmy się zapytać.
Biegłyśmy ile sił we wszystkich, czterech łapach, aż w końcu dotarłyśmy do obszernej jaskini.
-Alfo ... – Powiedziałam.
-To Ty Malorne? Wejdź, proszę.
-Cześć ... – Powiedziała niepewnie Emily.
-Witaj ... Malorne, kim jest ta wilczyca? – Balaa zwróciła się do mnie szeptem.
-To moja przyjaciółka z dzieciństwa, Emily. Przyszłyśmy się zapytać czy mogła by dołączyć do watahy.
-Ja jestem Balaa, Emily. I oczywiście, że możesz dołączyć. – Odrzekła.
-Dziękuję. – Odpowiedziała Emily.
-Malorne zapoznaj Emily z resztą watahy.
-Dobrze. – Odrzekłam.
Po zapoznaniu Emily z resztą, poszłyśmy porozmawiać do mojej jaskini. Ustaliłyśmy, że będziemy ją ze sobą dzielić. Po zachodzie słońca położyłyśmy się naprzeciw siebie, jeszcze chwilę pogadałyśmy i zasnęłyśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz