Wyruszyłem w podróż. Gdy szłem wpadłem na jakiegoś wilka. To była Balaa. Spytała:
- Cześć. Kim jesteś? Po czym dodała: - Co robisz na mojej ziemi?!
- Cześć jestem Orion a ty? A i spokojnie nie zamierzam tu długo być.
- Jestem Balaa. Podrużujesz? Należysz do jakiejś watahy?
- Nie, nie należe do żadnej watahy, podrużuje bo odeszłem od moje rodziny i szukam gdzieś miejsca dla siebie. A ty co tu robisz?
- A mam watahe. Może chcesz dołączyć?
- No sam nie wiem....
- Śmiało! Po czym uśmiechnęła się.
- No dobra. Wiesz co...
- Co?
- Bardzo ładna jesteś.
- Przestań ja ma partnera!
- Ja nic nie sugeruje tylko mówie co widze.
- A może opowiesz swoją historie?
- Dobra... A więc tak:
- Gdy się urodziłem moja matka nie była jeszcze alfą bo była córką alf tak samo jak ojciec. Urodziłem się czarny, a w naszej krainie były tylko białe, szare i brązowe wilki. Mój dziadek podejżewał swoją córkę o zdradę, a co dziwne moje siosry i bracia byli po innym wilku. Moja matka była zaręczona z innym wilkiem z którym nie chciała być. Mama oddała mnie ojcu mówiąc że zaatakowały mnie inne dzikie zwierzęta. Alfa niebios czyli dziadek napdał na watahe Mroku po czym wybuchła wielka wojna matka uratowała mnie i później musiała mnie pożucić. Dalej się wychowywałem sam chociaż ciągle byłem w watadze Mroku. Gdy byłem mały miałem harakter milutkiego szczeniaka, a teraz już nie jest taki. Postanowiłem odejść i poszukać gdzieś indziej miejsca.
Wiem wiem troche źle to opowiedziałem ale chciałem trochę krócej to opowiadać. Szliśmy 2 godziny i doszliśmy do wspaniałego miejsca. Balaa przedstawiła mnie wszystkim i zapoznała. Po czym dała mi własną jaskinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz