Poszłam do pokoju dzieci. Uwielbiałam patrzeć jak się bawią. Raver bardzo polubił małego zajączka.Kiedy on się z nim bawił Efra zasnęła , a ja postanowiłam trochę pomyśleć. Myślałam jakby zdobyć ten medalion. Słyszałam że znajduje się on w jakiejś jaskini za Wodospadem Korneyu. Jest to naprawdę długa droga. Nagle usłyszłam kroki. Przestraszyłam się. Ale bez potrzeby. To tylko Suzy.
- Oh. To ty Suzy. Co u ciebie słychać? Kiedy bedzie maluch?- Zapytałam
- U mnie dobrze. A maluch juz powinien być, martwię się-odpowiedziała
- Na pewno będzie dobrze...Niedługo się urodzi
- Nie martwie się o to. Czuję, że niedługo bedzie z nami. Ale martwię się o nasze bezpieczeństwo. Te wilki....
- Wiem.. Ja też. Ale znaleźliśmy sposób. Otóż domyślam się kto to zrobił. Żeby go pokonać musi zdobyć pewien amulet.Ale resztę powiem ci jak cos wiecej się dowiem.
-Dobrze.
- A jak nazwiecie dzieci?
- Jeszcze nie wiemy...
- A Ross jak to znosi? Pewnie sama radosć, co?
- Tak. Jest tak opiekuńczy. Pewnie sie teraz o mnie martwi. Nie miałam nigdzie wychodzić, ale strasznie się nudziłam. A on poszedł po coś do jedzenia. '
- Mohatu też. Na pewno zaraz z nim wróci
- Noo. Musimy poczekać.
I po jakiś zaledwie kilku minutach, przyszedli z owocami w koszyku.
- Suzy?! Martwiłem się o ciebie. - powiedział Ross
- Przepraszam. Chciałam trochę pogadać z Balą.
Wtedy Efra się obudzila. Chciała czegoś do jedzenia, Raver też zrobił się głodny. W szostkę zjedliśmy kolację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz