poniedziałek, 11 czerwca 2012

Od Nali


Z rana miałam kiepski humor więc pobiegłam nad strumyk. To moje ulubione miejsce. Położyłam się na skale, która jest najbardziej wysunięta do wodospadu. Jest ona tak wysunięta, że można dotykać wody. Nagle słysze przeraźliwe ryczenie lwa. Tak sie przestraszyłam że z wrażenia skoczyłam w wodospad. Wyobrażacie sobie walnąć w skałę, która się kryje za wodą. Zamiast walnąć w skałe znalazłam tajną jaskinie piękna jest. Do jaskini wparował Simba.
-Hej, przestraszyłem cię?-powiedział.
-Tak bardzo ale dzięki tobie odkryłam tą jaskinię-odpowiedziałam zachwycona.
-Fajna ta jaskinia-ztwierdził.
-To nasze miejsce tylko nikomu nie mów-zaproponowałam.
-Ok. Myślisz o tym co ja?-zapytał.
-Chyba tak. Na trzy.-powiedziałam pełna entuzjazmu.
-Jeden-zaczął odliczć.
-Dwa.
-Trzy!
Skoczyliśmy przez wodospad. Lądowanie w jeziorku było fajne. Potem spędziliśmy długi czas na chlapaniu się i pływaniu. Kiedy wracaliśmy do stada byłam zadowolona.
-Gdzie byłaś Nala?-pyta tata.
-Nad strumykiem od samego rana-odpowiadam spokojnie.
-Choć lepiej z Simbą na wasze spóźnione śniadanie.
Rozmawiałam z Simbą i się wydało, że specjalnie mnie przeztraszył abym tam wskoczyła.
-Simba! Jesteś cudowny! Kocham cię!-wykrzyknęłam.
-No wiem. Dlatego twoje koleżanki za mną szaleją. Inni chłopacy też są fajni.
-Mnie już nie kochasz?-zapytał roześmiany tata.
-Kocham-odpowiedziałam.
Tak mi minął poranek. Fajnie i ciekawie było dzisiaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz