To nasz ostatni dzień w nad Źródłem Miłości. Byliśmy już tutaj trzy dni. Te ostatnie dni i noce były naprawdę wspaniałe! Przypomniała mi się pewna bardzo bliska mi osoba. Jest nią Kelly ... Kelly to moja przyjaciółka z dzieciństwa. Przez to , że jestem jedynaczką , pokochałam ją jak siostrę.Niestety rozdzielono nas.. Gdy nasze stado za bardzo się powiększyło , zaczęło brakować jedzenia. Podzielono nas na połowę. Każda trafiła do innej grupy. Płakałyśmy i błagałyśmy żeby nas przenieśli. Niestety przywódcą był wtedy wredny wilczur Kaubo. Nie zgodzili się. Każdy poszedł w swoją stronę. Nie wiem nawet gdzie poszła.. Dlatego ciągle ją szukam. A Mohatu jest dla mnie jak ona.. Tylko jeszcze bardziej go kocham! Moje rozmyślenia przerwał nadchodzący właśnie Mohatu.
-Nad czym tak rozmyślasz?-zapytał
-Pamiętasz Kelly?Mówiłam ci ostatnio o niej..
-Tak pamiętam. Co się dzieje?-zapytał z niepokojem
-Noo.. Właściwie nic.. Ale Tak zaczęłam o niej myśleć .. Bardzo bym chciała ją znaleźć..
-Nie martw się.. Będziemy jej szukać...
-Obiecujesz?
-Obiecuję!
-Dziękuję! Jesteś taki kochany!
-Nie ma za co... Wiesz.. powinniśmy się już zbierać...
-W sumie racja.. Jestem ciekawa co powie Rada Wilków o omojej nieobecności...
-Jesteś przywódczynią i możesz robić co ci się chce... Przecież masz zastępcę...
-W sumie racja... Nie powinnam się martwić...
Poszliśmy się jeszcze chwilę pokąpać. Uwielbiam pływac...Jednak musieliśmy opuścić już ten raj...
Mohatu zagadywał mnie ciągle. Obiecywał , że pójdzie do sąsiednich watah i będzie pytał o Kelly. On zawsze wie jak poprawić mi humor. Później zaczęliśmy rozmawiać o nas.. Postanowiliśmy , że porozmawiamy o naszym ślubie z Radą Wilków..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz