Ustaliliśmy z Balą , że jeszcze dziś porozmawiamy z Radą Wilków o naszym ślubie. Byliśmy prawie w domu. Nagle zobaczyłem kwiat. Ale to nie był zwykły kwiat. Był to Kwiat Zakochaniec. A nazywał się tak ponieważ na płatkach i liściach były "narysowane" serca. Zerwałem go po kryjomu.Był wschód Słońca.
-Bali, możesz na chwilę zamknąć oczy?-zapytałem
-No dobrze..-odpowiedziała trochę nie pewnie.
Zamknęła oczy. Wziąłem kwiat starannie do pyska.
-Otwórz oczy-powiedziałem szeptem
Ona je otworzyła. A gdy zobaczyła tego kwiata otworzyła je jeszcze szerzej.
-Proszę-szepnąłem
-Ohh.. Dziękuję-powiedziała
Mocno się do mnie przytuliła i polizała w nos.Poprosiła żebym włożył jej go za ucho.Tak też uczyniłem.. Jaka ona jest pięknaaa..Doszliśmy do naszego stada. Balaa jak zwykle witała się z wszystkimi.Od razu poszlismy do Rady Wilków.
Przywitała nas miła, stara wilczyca. Weszliśmy do podziemia,. Na skałach siedziało kilka wilków.Podeszliśmy do tego na największej skale.
-Witajcie-powiedział-Co was tutaj sprowadza?
-Droga rado-zacząłem- Chcielibyśmy was o coś zapytać.
-Słuchamy.. O co chodzi - odpowiedział
-Razem z Balą chcemy prosić o ślub..
-O ślub?-lekko zaskoczony zapytał
-Tak - odpowiedziała szybko Balaa
-Bali, prosilismy cię , żebyś znalazła męża i proszę! Oczywiście ślub się odbędzie. Zwołam dzisiaj wszystkie wilki żeby im to ogłosić.
-Dziękujemy bardzo-odpowiedzieliśmy jednoczesnie
-Ślub odbedzie się za dwa dni
-Dziękujemy!-powiedziałem
Wybieglismy szczęśliwi..Balaa zaproponowała , żebyśmy powiedzieli o tym moim rodzicom. Musicie wiedzieć , że rodzice Balii nie żyją. Zginęli na wojnie. Balaa zdążyła uciec i załozyła własną watahę.
Doszliśmy do mojego domu. Moi rodzice pewnie się ucieszą. Bardzo lubią Bale.
-Ojcze!Matko!-zawołałem
-Coś się stało?-odpowiedziała matka
-Nie tylko ja i Balaa chcemy wam coś powiedzieć
-Słucham
-Za dwa dni ja i Balaa bierzemy ślub!
-Naprawdę?To fantastyczna wiadomość-krzyknął ojciec
-My także się cieszymy - powiedziała Balaa
- Nasz syn na pewno nigdy cie nie zawiedzie- zapewniała mama
-Gdzie później planujecie mieszkać?-zapytał ojciec
-Prawdopodobnie w mojej jaskini, ale Mohatu nie jest za tym pomysłem-powiedziała Balaa
-Dlaczego , synu-zapytała mama
-Ponieważ wolałbym sam znaleźć nam dom , a tak to będę czuł się tak jakoś dziwnie.. - powiedziałem
-Przecież wcale tak nie będzie! Przecież będziemy razem polować - powiedziała Balaa
-No dobrze, dobrze jeszcze to przemyśle- odpowiedziałem
Później tata pytał się gdzie byłem przez te trzy dni i zadawał przeróżne pytania. Nagle mama zapytała:
-Synu, mam nadzieję , że doczekamy się wnuków- i rzuciła porozumiewawcze spojrzenie Bali , a ta się uśmiechneła
Spojrzałem skrępowany na Bali i powiedziałem:
-Eee.. Znaczy się .. Ja jestem jak najbardziej za .. Ale.. ee... Nie wiem co na to Bali..
-Ja też! Przecież wiesz jak uwielbiam dzieci!- odpowiedziała z uśmiechem
-W takim razie bardzo się cieszymy- powiedziała mama
Powoli zbliżał sie wieczór i postanowiliśmy iść już do domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz