Dzisiaj dziwnie się czuję. Boli mnie głowa i zbiera mi się na wymioty. Ale po co się przejmować. To pewnie z tego podekscytowania. W końcu Mohatu poszedł szukać Kelly! Jestem taka szczęśliwa.!Wierzę , że ona wciąż żyje. Zawsze była taka silna. Ciekawe co teraz robi.. Czy ma rodzinę? Meża? Dzieci? Jestem tak tego ciekawa... Ból jeszcze bardziej się nasila. Pójde do Suzann , żeby dała mi jakieś leki , żeby przestało boleć.
Jestem prawie na miejscu. Już od dłuższego czasu czuć zapach tych wszystkich ziółek Suzy. Chyba mnie usłyszała , bo wyszła z jaskini. Jak zwykle jej piękna grzywka powiewała na wietrze.
-Witaj, Bali-powiedziała miłym głosem-Co cię do mnie sprowadza.
-Nie wiem co się ze mną dzieje. Dziwnie sie czuje. Boli mnie głowa i zbiera mi się na wymioty.-powiedziałam
-No dobrze. Zapraszam do środka. Zaraz wszystko sprawdzimy.
Weszła, do srodka. Jak zwykle pełno kwiatów. W środku była także Luna- uzdrowicielka. Usiadłam na środku. Suzy potrafiła po prostu wyczuć co mi jest. Ale ja nie mogłam się ruszać. Stałam tak przez kilka minut , aż Suzy otworzyła oczy. Jej zielone oczy, zrobiły się jeszcze większe niż zwykle. Bałam się. Ale ona się uśmiechnęła. Nic nie mówiła. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam:
-Suzy, czy ty wiesz co mi jest?
-Tak.To napewno dla ciebie wspaniała wiadomość.
-Tak? A jaka?-powiedziałam zdziwiona
-Jesteś w ciąży ! - prawie że krzyknęła.
-C-c-co?Na-naprawdę??!-nie umiałam nic wykrztusić, ale byłam szczęśliwa
-Tak:) Na pewno. To już niedługo:)
Ucałowałam ją tylko i zaraz wybiegłam z jaskini. W podskokach wróciłam do jaskini. Czemu nie dowiedziałam się wcześniej? Czemu Mohatu musiał akurat teraz wyruszyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz