sobota, 30 czerwca 2012

Od Mohatu

Razem z Kibą dochodziliśmy prawie do stada Chanel.Szliśmy przez las prowadzący do ich terytorium , gdy zobaczyliśmy szczeniaka. Wołał:
-Kelly!Kelly! Tutaj! Goń mnie!
A wtedy serce zabiło mi mocniej. Prawdopodobnie ją znaleźliśmy Kelly!
Zza krzaka wybiegła beżowa wilczyca. Tak to ona! Jest dokładnie taka jak opisywała mi Balaa.

Patrzała na nas zdziwiona.
-Kim jesteście-zapytała
-Witaj. Jestem Mohatu. Nie znasz mnie , ale ja ciebie tak.
-Jak to?! Skąd?
- Znasz może Bali?
-Balaa? !! Ona tutaj jest? Naprawdę?!-powiedziała zachwycona
-Nie jest tu ze mną. Ale jest całkiem niedaleko. Ma swoją watahę. Jestem jej mężem. Prosiła abyś dołączyła do jej watahy , jeśli bym cię znalazł.
- Myslałam że już nigdy się nie spotkamy. Zaprowadzisz mnie do niej?
-Tak.
-A mogę zabrac mojego syna?
-Masz syna? A twój mąż?
-Mój mąż... Yy.. On jest na wojniee...
-Nie martw sie.. Na pewno kiedyś wróci.
-Mam nadzieję.
W czwórkę wrociliśmy do naszej watahy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz