Zbudziłam się bardzo wcześnie.Czułam że dzisiaj Mohatu wroci. Nie mogłam się doczekać , kiedy mu to powiem! Ale słońce dopiero wschodziło. Postanowiłam na coś zapolować. Pobiegłam do tej części lasu, gdzie biega duzo zajęcy. Od razu schwytałam jednego. Oczywiście nie zabiłam go od razu. Pobiegłam z nim szybko do jaskini. Ale niechcąco zraniłam go w łapę. Odstawiłam go na ziemię. Patrzał na mnie przestraszony. I wtedy przypomniały mi się słowa Mohatu:" Nie zabijaj biednych zwierząt. Możesz jesć to co one"... Nie będę go jeść.! To naprawde nie wporządku. Pójde poszukać jakiś jagód albo śliwek. Ale co zrobić z tym zajączkiem... Co ja zrobiłam?! Dobra... Położę go na kocu , później polecę po bandaż do Suzy i nazrywam mu świeżej trawy.
...
Wybiegłam z groty. Znalazłam troche jagód, którymi zaspokoiłam głód. Później poszłam po trochę trawy. Wróciłam z pękiem trawy w pysku. Królik lezał na kocu z przymrużonymi oczami. Mniej się bał. Od razu zaczął jeść trawę , którą przyniosłam. Pobawiłam się z nim trochę. Nim się obejrzałam było już południe. Nagle usłyszałam wycie wilka. Bardzo znajome wycie!: ) To Mohatu! Wybiegłam szybko. Przed jaskinią stał Mohatu, Kiba i ... i Kelly! Był z nimi też jakiś szczeniak. Zapewne syn Kelly. Zapomniałam na chwile o ciąży.
-Kelly!- zawołałam
-Balla?!To ty!- zawołała Kelly
-Jak dobrze cię widzieć. Myślałam że już nigdy się nie spotkamy!
-Ja tak samo! Nie wiesz nawet jaka jestem szczęśliwa!
-Jak ja za tobą tęskniłam
- Zaraz, zaraz. ! A ja?- powiedział ze smiechem Mohatu
-No za tobą też- powiedziałam- Chodźcie do środka!
Kelly powiedziała mi wszystko. Szczeniak był jej synem. Miał na imię Koda. Opowiedziała mi także o mężu , który jest na wojnie. A ja jej opowiedziałam co działo się u mnie. W końcu Kelly zapytała:
-Balaa, a wy macie jakieś dzieci? Raver pewnie chętnie by się pobawił- powiedziała i mrugnęła do Kody.
-Właściwie to jeszcze nie... Ale już niedlugo- powiedziałam z uśmiechem
- Zaraz, zaraz.. Jak to niedługo!?- zapytał zdziwiony Mohatu
- Mohatu, będziemy mieli dziecko.! :)
- Na-na-naprawdę?!-zapytał niedowierzając
-Tak naprawde. Dowiedziałam się o tym wczoraj.
- Balo, to cudownie- wykrzyknął Mohatu
Następnie Kelly zaczęła nam gratulować.
...
Stali się nowymi członkami stada. Koło nas była trochę mniejsza jaskinia, gdzie zamieszkali. Natomiast Mohatu i ja rozmawialiśmy do późnej nocy. On był zachwycony faktem , że zostanie ojcem. Gdy już układaliśmy się do snu, ten rzucał propozycje imion. Jak dobrze że już niedługo maluch będzie z nami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz