sobota, 9 czerwca 2012

Od Mohatu

Leżałem smutny przy kamieniu. Rozmyślałem o Bali. Kocham ją od tak dawna ale nie umiem jej tego wyznać. Niby często się spotykamy i ona sie do mnie uśmiecha , ale nie wiem czy może coś do mnie czuje... Kiedy tak sobie lezałem , nagle usłyszałem jej gós:
-Mohatu?
-Witaj Bali -odpowiedziałem trochę zaskoczony
-Czemu siedzisz tu sam?
-Czuję sie trochę samotny-odpowiedziałem szczerze
-Ah.. A może przejdziesz si.ę ze mną na spacer- zaproponowala
-Oczywiście - odpowiedziałem naprawde zaskoczony, a chwilę później wpadłem na genialny pomysł: Zabiorę ją nad Źródło Miłości. Tam jest tak pięknie.. I wtedy wyznam jej to co czuję..
-Aż tak sie cieszysz?-zapytała zdziwiona
-Mam dla ciebie niespodziankę
-No dobrze , to chodźmy - powiedziala po chwili namysłu
Szliśmy jej ulubioną ścieżką. Specjalnie ją wybrałem. Przez większość czasu szliśmy w milczeniu. Później trochę pogadalismy o wszystkim i o niczym. W końcu doszliśmy do tego tajnego przejścia.
-Mohatu, gdzie jesteśmy?
-Jesteśmy prawie na miejscu , to za tymi liśćmi- odpowiedziałem z uśmiechem
Gdy weszliśmy ona otworzyła szeroko oczy i aż usiadła z wrażenia. Chwyciłem ją za łapę. Ona spojrzała się na mnie , swoimi pięknymi oczami i się uśmiechnęła. Spojrzała jeszcze raz przed siebie i zobaczyła to wielkie drzewo co miało koronę w kształcie serca. Ponownie spojrzała się na mnie i polizała mnie w nos. Byłem bardzo zdziwiony.
-Bali... Czy ty.. Yyy..
-Tak Mohatu, będę twoją żoną!
-N..nn..Naprawdę?!
-Tak..:)
Zerwałem pięknego , dużego kwiata który rósł obok i wsadziłem jej za ucho. Wyglądala jeszcze śliczniej. Pokąpaliśmy się w Żrodle Miłości , potem chwile odpoczywaliśmy. Ustaliliśmy , że zostaniemy tutaj na parę dni. Gdy nastała juz noc , położyłem się pod wielkim drzewem. Balaa położyła się koło mnie , kładac swoją głowę na moich łapach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz