Dzisiaj jest bardzo wazny dzień. Nasz ślub odbędzie się po południu. Obudziłam się bardzo wcześnie rano. Słońce dopiero wschodziło. Postanowiłam przejść się na krótki spacer.Rozmyślałam o rozmowie z rodzicami Mohatu. Może trzeba już pomyśleć o dzieciach? W koncu ktoś musi przejąć naszą władze.. A nam w każdej chwili może się coś stać.. Szłam sobie rozmyślając i nagle zobaczyłam tego samego kwiata.. Nie wiem czy wiecie , ale ja i Mohatu poznaliśmy się własnie dzięki takiemu kwiatowi. Otóż wtedy szłam od mojej babci Sahary. No to idę rozmyslając. Nagle zobaczyłam pnącze. A na samej górze był ten piękny kwiat. Bardzo chciałam go mieć, ale nie mogłam go dosięgnąć. I wtedy usłyszałam szelest . Przestraszyłam się i zawarczałam. I ku mojemu zaskoczeniu wyskoczył szary, dobrze zbudowany wilk. Usmiechnął się do mnie , spojrzał na kwiat , podbiegł i go zerwał. Dumnie podniósł głowę do góry i mi go dał. Tak się poznaliśmy. Dołączył do mojej watahy. I tak jest do dzisiaj...
Gdy widze łzy wzruszenia u rodziców Mohatu mnie też chce się płakac..Gdy patrzę na Kwiaty Zakochańce , przypomina mi się to co przeżyliśmy przy Źródle Miłości...Podchodzimy do Wielkiego Radnego.
-Powtarzajcie za mną-mówi Radny z usmiechem- Przyrzekam , ze nie opuszczę cię aż do śmierci
-Przyrzekam , że nie opuszczę cię aż do śmierci- powiedzieliśmy
-Że będę zawsze cię kochać i razem z tobą rządzić watahą
-Że będę zawsze cię kochać i razem z tobą rządzić watahą
- I ze zawsze będę cię wspierać
- I że zawsze będę cię wspierać-powtórzylismy
Potem Radny wygłosił mowę , której nie jestem w stanie wam powtórzyć. Gdy mówił , zachciało mi sie płakac. I ze szczęścia i ze smutku. Tak bardzo chciałam żeby Kelly była na moim ślubie!
Ceremonia zaslubin zakończyła się.Poszliśmy do naszej nowej jaskini...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz